Któż z nas nie lubi czekolady? Moja ulubiona to ta z okienkiem, z orzechami :). Oczywiście lubię też chocolate con churros, ale to tylko w Madrycie ;). Najlepiej w Chocolatería Valor przy placu Santa Martin :). W dzieciństwie zajadałam się Królewską z Wedla. Przywoziła mi ją zawsze Ciocia. Ale i tak najważniejszy był papierek....
Jak byłam mała to z Ulą, moją siostrą zbierałyśmy papierki po czekoladzie. Mieliśmy całkiem imponującą kolekcję. Trzymałyśmy ją w pudełku po butach. To były nasze skarby. Do czasu.... do czasu, kiedy Mama ich nie spaliła. Lepiej nie pisać jaka była nasza reakcja jak się dowiedzieliśmy o popełnionej przez naszą Mamę zbrodni.
Dziś rano wpadłam na pomysł, że powrócę do tego starego hobby i będę zbierać papierki po czekoladzie, ale tylko tych przywiezionych z różnych zakątków świata. Pierwszy już mam. Przywieziony z Karaibów. Dwa kolejne ze Szwajcarii i Słowacji czekają, a resztę mam nadzieję, że pomogą mi zebrać misjonarze.
Dobry pomysł, tyle, że wcześniej nie zbierałem, więc trzeba rozpocząć od zera. Ale spróbujemy... :-)
OdpowiedzUsuńpewnie, że spróbujemy :)
OdpowiedzUsuńJa tam wolałem zbierac obrazki z gum turbo, do póki moje dzieciństwo nie legło w gruzach gdy dowiedziałem się, że gumy turbo są "rakotwórcze" :D Albo zabawki z kinderek ;)
OdpowiedzUsuńProponuję come back do tego hobby!
OdpowiedzUsuńJa swoją kolekcję papierków po czekoladach mam jeszcze z lat 90 -tych
OdpowiedzUsuńPani Twardowska i wiele innych