niedziela, 10 marca 2013

nerwica weekendowa


Ostatnio spotkałam się z dość ciekawym zjawiskiem "nerwica weekendowa". Tak! Coś takiego istnieje. A może Ty też tego doświadczasz?

"Nerwica weekendowa" to społeczna choroba naszych czasów. My z pokolenia Y i pewnie nie tylko my, przez pięć dni w tygodniu pracujemy ciężko i dużo. Żyjemy od weekendu do weekendu. Odliczając dni czekamy na piątek. Kiedy jednak nadchodzi weekend biegniemy dalej, załatwiamy to co załatwione nie zostało, bo przecież tak wiele rzeczy trzeba nadgonić. Zakupy, sprzątanie to normalka. A do tego zaległy projekt, dźwięki do poniedziałkowego programu czy artykuł do napisania. Nie potrafimy sobie zorganizować odpoczynku w ciszy i w spokoju, w którym zajęlibyśmy się bliskimi czy nawet sobą. Zawsze coś ;/. A kiedy już przyjdzie ta upragniona chwila wolności, kiedy nie mamy nic do zrobienia, kiedy nie musimy się spieszyć czujemy się ŹLE. Nie potrafimy uwierzyć, że mamy czas wolny, że możemy się odprężyć. Czegoś zwyczajnie nam brakuje...

Weekend się już skończył. Do następnego jeszcze trochę…  Mi na szczęście udało się odpocząć, może dlatego, że wyjechałam i zastosowałam de-teching. Jednak dziś rano towarzyszyło mi lekkie zdenerwowanie i poczucie, że nie robię tego co powinnam zrobić dla mojej nauki, pracy etc. U mnie niepokój z dniami wolnymi też się pojawia :(. Na szczęście potrafię stawić jemu czoła poprzez weekendowy wyjazd, na którym zawsze jestem off-line :).  A jak jest u Ciebie?

4 komentarze:

  1. Mnie na szczęście ten problem nie dotyczy :) Weekend jest od odpoczywania a nie od biegania. Czas to chyba zrozumieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrozumieć to jedno, a wcielić w życie to drugie. Nie wiem kim jesteś, ale na pewno jesteś weekendowym szczęściarzem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Grunt to umieć postawić sobie pewną granice między pracą a odpoczywaniem. Pn-Pt pracuję i w momencie wyjścia z pracy wszystko zostawiam za sobą. Przychodzę do domu i odpoczywam, nie ma żadnego pracowania, gonienia itp. Przychodzi weekend i poza sprzątaniem domu podobnie odpoczynek, odpoczynek i jeszcze raz odpoczynek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wojtku, tą możliwość daje Ci praca, która ma wymiar 40h i odbywa się tylko w biurze. Przypuszczam, a nawet jestem pewna, że Twoja Siostra nie ma już tej możliwości. Na nią w domu czeka książka do przeczytania, artykuł naukowy czy kolejny paragraf pracy doktorskiej do napisania. U mnie jest podobnie. Praca etatowa to tylko 1/5 moich codziennych obowiązków.

    OdpowiedzUsuń